Inowrocław 2013


ino13

Podróż do Inowrocławia zaczęliśmy dość wcześnie. O godzinie 8 rano pierwsza zbiórka w Poznaniu. Pod marketem Biedronka znalazł się Mikser z Mattim, wpakowaliśmy się więc do nowej - starej Skody Marka i ruszyliśmy w poszukiwaniu Piranii.

Według wcześniej ustalonego planu Piranię mieliśmy zawinąć w Gnieźnie. Bez najmniejszych problemów dotarliśmy w umówione miejsce. Jako że Piotrek się nigdy nie spóźnia, tylko inni przychodzą za wcześnie, grzecznie czekaliśmy na parkingu gdzieś między psychiatrykiem  a więzieniem.

Mikser z Mattim obstawiali z której strony Pirania wyjdzie, a Marek czytał lekko przeterminowaną gazetę. Ku naszemu zdziwieniu Pirania nie wyszedł ani z bramy więzienia, ani psychiatryka, zwyczajnie jak człowiek podjechał autobusem uprzednio kupując bilet.

Nie dalej jak godzinę później dotarliśmy na miejsce. Organizatorzy przywitali nas ciepłymi słowami: „ja pierdziele znowu oni” i wydali wcześniej przygotowane karty zgłoszeniowe.

Szybki rzut oka na stoły, przywitanie z tymi co zdołali dotrzeć przed nami, kawa w ekskluzywnym bufecie i pojawił się genialny pomysł wybrania się na tężnie.

Marek zaprzyjaźniał się z krasnalami, a reszta wycieczki usiłowała odnaleźć właściwy kierunek drogi. Po obraniu prawidłowego azymutu i przedarciu się przez miejscowy festyn dotarliśmy na miejsce.

Pirania uznał, że przed wieczorną integracją warto nawdychać się zdrowotnego jadu, oddychaliśmy więc bardzo intensywnie, jedyne czego brakowało to słońca. Lekko przewiani wróciliśmy na salę wystawy rozejrzeć się co nowego dotarło na stoły.

Z kilkoma uczestnikami poklepaliśmy się po plechach i udaliśmy na kolejną wycieczkę. Tym razem naszym celem było zdobycie jedzenia. Marek z Piranią prowadzili więc grupę w bliżej nieokreślonym kierunku. Do pokonania mieliśmy kilka wkopów i tramwaj, dalej poszło gładko, pizza zapita kuflem piwa i powrót na salę.

Naszedł czas obejrzenia modeli i przywitania się z każdym po kolei. Toczyły się dyskusje niekoniecznie na temat modelarstwa, w między czasie podziwialiśmy pracę kolegów. Modeli nie brakowało, stoły pełne zarówno plastiku jak i kartonu. Sędziowie mieli więc co robić, co by w drogę im nie wchodzić należało się zameldować w miejscu noclegowym.

Kolumna aut ruszyła więc w kierunki Borkowa, tam przeszliśmy do etapu drugiego, czyli intensywnej integracji. Jakość zdjęć świadczy o jakości imprezy, było genialnie! Dyskusje przy złocistym napoju przebiegały bez zakłóceń, a kto zgłodniał udawał się w kierunku termosów z gorącą zupą.

Jedni integrowali się bardziej niż inni, a wzajemną miłość modelarską dało się poczuć w powietrzu.

Lekko zmęczeni po nocnych przygodach obudziliśmy się z rana w pokoju hotelowym. Sukces był stuprocentowy bo okazało się, że pokój jest nasz. Nikt więc się nie zgubił, stan modelarzy również się zgadzał, po odliczeniu do czterech szybki prysznic i z powrotem w drogę na wystawę.

Niedziela dniem zakupów, więc niektórzy udali się na stoiska targowe celem zakupu modeli na lata następne. Szybka kawa, ponowne obejście stołów i oczekiwanie na ogłoszenie wyników konkursu.

Niedługo później okazało się, że WLKP do Poznania z pustymi rękoma nie wróci. Udało się co nie co wygrać o czym świadczą tabelki na stronie. (Uzupełnimy po podaniu oficjalnych wyników).

Powrót przebiegł bez zakłóceń, za co podziękowania należą sią Markowi. Impreza niezwykle udana, organizatorzy podołali wyzwaniu a Poznańska Kartonowa Pyra bawiła się wyśmienicie. Za taki stan rzeczy szczerze dziękujemy organizatorom i mamy nadzieję pojawić się za rok.


Galeria zdjęć



2011 WLKP Poznań - Inowrocław. © Powered by Mikser
Powered by Joomla 1.7 Templates